sobota, 21 kwietnia 2012

Noc Dwunasta.



      Czuję się jakby od ostatniego wpisu minął nie miesiąc, a rok. Czuję się stara, zmęczona i.. pokonana. To w co wierzyłam, wykrusza się, tych, których uważałam za mi bliskich, zdradzili. Gdybym dała się oswoić do końca, bolałoby bardzo. A takto tylko trochę. Powoli mija. Zaczynam od nowa, bez nich. Nie wszyscy mnie opuścili, ale ...? Nie wiem. Trzeba uważać.
   Wraz z wschodzącym słońcem uśmiech rozkwita na mojej twarzy i nie opuszcza mnie prawie do samego końca dnia. Niczym wierny towarzysz osłania mnie przed  trudnymi pytaniami i jeszcze trudniejszymi odpowiedziami. Bo dla mnie radość to już tylko pojęcie względne. Mój brak wytrwałości, pokory, empatii, prawdziwości powoli zabija mnie. Zanikam, szarzeję. Patrzę ze smutkiem na każdy moment mojego życia, żegnając się z każdą miłą, wzruszającą chwilą. Bo wiem, że ich będzie coraz mniej. Wyczekiwanie tego, co ma się wydarzyć w najbliższym czasie jest okrutne.
 Często i uśmiech nie wystarcza.
Marzenia... coś do czego trzeba dążyć.. Nie. Dążymy do wyznaczonych celów, marzenia są .. niewłaściwe. Nieprawdziwe. Nigdy niespełnione.
Łza spływająca nie cofnie czasu, nie odrobi zadania, nie zregeneruje organizmu, nie naprawi serca.
Nieme błagania o to, by móc być kimś innym...
Ale trzeba iść dalej.  Nawet ze łzą na policzku. Nawet z nieszczerym uśmiechem, który wolałoby się zmazać. Nawet w tym znienawidzonym wcieleniu.







sobota, 17 marca 2012

Noc Jedenasta.

 Nastąpił nagły skok w głęboką wodę. To, co kiedyś było za szybą, nagle stało się moja rzeczywistością i niespecjalnie wiem, co mam o tym myśleć.Czuje się lekko zagubiona, ale tez i w pewnym sensie zadowolona. To zupełnie nowe, nieznane i dla mnie niezaznane uczucie wypełnia te odwieczna pustkę, która zalewała mnie od zawsze. Czuję się.. szczęśliwa. A najlepszy jest ten spokój, to, czego tak usilnie pragnęłam. Dzieki niemu mogę przyjąć wszystko z lekki  uśmiechem i spróbować rozwiązać każdy problem. Martwi mnie tylko jedno : jak długo? I ile potem będę cierpieć stratę przyjaciół? A może jestem naiwną dziewczynką? Czas pokaże, czy moje wybory były słuszne. I jeszcze jedno: jak bardzo pragnęłam zmian w moim życiu? Czy aby nie przesadzam? Rebelia, jak to mówią, staje się powoli tą, przed która wystrzegali nas rodzice. Z jednej strony rozpiera mnie dziwna duma,a z drugiej, no cóż, ta druga strona jakby umarła. Powoli zanika, i to, za co wszyscy mnie podziwiali,  Ale przecież nie muszą o tym wiedzieć, zawsze mogę udawać. Wtedy nikomu nie zawadzę, może wtedy zacznę żyć tak, jak chciałam. Jak zawsze marzyłam: o prawdziwej przyjaźni, o niesamowitych wspomnieniach, o wzorowych ocenach, o idealnej figurze. Może tedy.. zginie ta stara H., której wprost nienawidzę? Może to właśnie wtedy stanę się kimś lepszym, bez tej swojej słabszej części?




poniedziałek, 20 lutego 2012

Noc Dziesiąta.

   Znów czuję się jak obserwator, oddzielony szklaną ścianą od moich bliskich, od nadchodzącej szkoły, od problemów dojrzewania. Niespecjalnie obchodzi mnie, jak się toczą losy mojej własnej telenoweli, niekończącej się historii o zagubionej, nieprzystosowanej do życia w dzisiejszych czasach, przewrażliwionej i na dodatek zakompleksionej dziewczynie z szarego, polskiego osiedla. Aczkolwiek martwię się, czy ta dziewczyna da sobie radę w przyszłości. Czy znajdzie pracę, pieniądze, szczęście, miłość i powietrze do oddychania? Czy wyjedzie, czy spróbuje się ratować tutaj? Czy pójdzie z prądem i zatraci siebie? 
  Dziewczyno, nie rób tego. Nie uciekaj przed tymi, którzy chcą Cię uratować z tej szklanej pułapki, nie bój się ich. Uwierz, że nie każdy człowiek chce Cię zniszczyć. 
  Dlaczego każdy przeżywa eksplozję emocji, a ja tylko ich namiastkę? Dlaczego nie mogę się uwolnić sama?

Sometimes I wish for falling, wish for the release
Wish for falling through the air to give me some relief
Because falling's not the problem, when I'm falling I'm at peace
It's only when I hit the ground it causes all the grief..

niedziela, 12 lutego 2012

Noc Dziewiąta.

   Życie jest jak bardzo kruchy lód - jeden fałszywy ruch i nagle znajdujesz się w fali problemów, wątpliwości. Jedno zdanie i najbardziej zaufane osoby odwracają się od Ciebie, właśnie wtedy, gdy ich potrzebujesz. Jedno słowo może wzbudzić tyle emocji, lecz dziś to tylko iluzja tego, co było przed potokiem zbędnych wyrazów. Najgorsze jest, gdy chcesz to skończyć, ale dalej drążysz, aż tracisz to co dla Ciebie było najważniejsze- zaufanie. Jak można zadąć od kogoś czegoś, czego nigdy mu nie ofiarujemy, bo liczą się układy, kalkujemy co nam się bardziej opłaca, często zapominamy. Wszystko, co było dla Ciebie , staje się dziwną, nierealną przeszłością, na którą z niedowierzaniem patrzysz zza swojego biurka. Tak bardzo bym chciała spróbować być kimś silnym, godnym zaufania,a przede wszystkim zdolnym do tych ludzkich uczuć, które ujawniają się tylko w późnych godzinach wieczornych, kiedy nikt nie widzi, kiedy to nikt nie posądzi Cię o chwile słabości. Niestety czasu nie da się cofnąć. By po prostu wszystko ładnie naprawić i wrócić do rzeczywistości, która na pewno przybrała by kolorów.


" Bo słuchać trzeba uważnie, a odpowiadać inteligentnie."

sobota, 4 lutego 2012

Noc Ósma.

   Nadeszła kolejna noc podczas której nie wiem, co ze sobą począć. Siedząc przed komputerem wspominam, rozmyślam, kalkuluję. Tak samo jest, gdy do późnych godzin nocnych doradzam moim znajomym, co mają począć, będąc na swoich ,,wielkich, nieogarniętych" zakrętach życiowych. Oczekują, że zawsze ich wysłucham. Nie ważne, po raz który dany problem jest roztrząsany. Nieważne również, czy mi się chce ich wysłuchać. Wiem, że beze mnie byłoby im ciężko. Dzięki nim czuję się potrzebna, chciana. Cieszę się, gdy czuję ich zaufanie, potrzebę  rozmowy z osobą, która zna odpowiedź na każde, nawet najdociekliwsze ich pytanie. Tylko czy tą osobą jestem ja? Albo są idiotami, albo zdesperowani, albo świetnie udaję dobre samopoczucie. Na pewno nie powierzyli by swoich tajemnic osobie, która .. No właśnie?! Dlaczego ludzie mi ufają?  Dlaczego myślę jedno, piszę drugie? Dlaczego ja nie mam osoby, której mogę się wyżalić, powiedzieć wszystko, nawet te największe, najbardziej znienawidzone przez ze mnie sekrety? Hm.. może dlatego, że jestem tchórzem. Przeszłość za bardzo boli, rany są zbyt świeże, by je znów rozdrapać. Za późno na poznawanie klasowej przewodniczącej. Nigdy nie będę na tyle odważna, by powiedzieć wszystko. I niech każdy o tym pamięta. Podobno mogę zachować milczenie. Wiem, że wszystko co powiem zostanie użyte przeciwko mnie.Trzeba iść dalej, lecz to co było, nigdy nie będzie mi zapominanie.

A więc, co masz mi dziś do powiedzenia?
xoxo, gossip girl.

The Rasmus - Last Waltz

czwartek, 12 stycznia 2012

Noc Siódma.

   Stoję wśród przyjaciół i widzę wszytko jakby w przyśpieszonym tempie, wszystko jest rozmazane, obrazy przewijają się zbyt szybko. Moje życie, takie jest dzień za dniem. Boję się, że utracę to co jest dla mnie najważniejsze, to co utrzymuje mój oddech w jednym rytmie. Patrzę, jak to co, kiedyś było stałe się zmienia, zmienia barwy, jak to co kiedyś przyprawiało mnie o łzy smutku teraz dodaje mi energii. A jednocześnie wprawia moje chore ambicje w zazdrość i poczucie niedowartościowania. Dlaczego ja jestem gorsza? Nie nie jesteś gorsza, po prostu jesteś inna, czekasz na kogoś, którego czas nadejdzie później. Dlaczego moje plany są jak mgiełka, chwilowe ? 
   Jesteś człowiekiem. To wszystko wyjaśnia. 
   Poczuj się kimś więcej niż szarą masą bez pomysłów. Poczuj się prawdziwą, realna sobą, którą masz głęboko w sercu. Nigdy nie zapominaj i nie żałuj swoich decyzji. Nie wstydź się uczuć. Powstań z głębin rozpaczy i nienawiści, by wreszcie pokochać, szczególnie samą siebie. Inni poczekają, a gdy wrócisz.. hmm.. to już będzie nasza słodka tajemnica.
  Pewna osoba powiedziała : "Kochaj, nie pierdol". I nawet jeśli brzmi to bardzo poetycko tego życzę wszystkim, którzy budzą się z głębin swoich lęków.

wtorek, 27 grudnia 2011

Noc Szósta.

   Długo musiałam się zbierać w sobie, by znów tu napisać. Musiałam się zastanowić, nie zawsze być przeciw. I w wielu przypadkach doznałam olśnienia. Dostrzegłam, jak bardzo się myliłam w wielu, bardzo wielu aspektach i mam nadzieję już więcej tych problemów nie popełnić. Niestety, nie czuję się przez silniejsza, wręcz przeciwnie, wszystko staję się mniej pewne, kruche i jeszcze bardziej fałszywe. Wśród tych wielkich idei, przekrętów i kłamstw muszę znaleźć swoje własne, które poprowadzą mnie do zwycięstwa , a ja wezmę je ze sobą do grobu.
   Nadeszła pora mobilizacji i działania. Przyszedł czas, kiedy moje ambicje muszę wyjrzeć znów na światło dzienne, aby mogły w pełni rozwinąć skrzydła. Mam nieskrywaną nadzieje, że następnym razem, gdy tu napiszę, choć w pewnym stopniu przybliżę się do realizacji moich planów, a żeby jakoś się odróżnić od tego wszechogarniającego toksycznego gówna, jakim są moi domniemani przyjaciele, życzę im tego samego - na Nowy, 2012 rok spełnienia najskrytszych marzeń, które odzwierciedlają nasze charaktery jak nic innego.
  Nie chcę już być zaliczana do tego spaczonego pokolenia w trudnym wieku. Pragnę być kimś więcej. Bez względu na to, jak to się odniesie w stosunku do moich relacji z niektórymi ludźmi, chcę by oni powiedzieli:





,,To ta, która zawsze potrafiła być kimś więcej."