niedziela, 27 listopada 2011

Noc Trzecia.

  Ogarniająca niemoc. Ciągle niespełnione nadzieje. Za dużo myśli. Zbyt dużo problemów. Brak czasu, by je rozwiązać. Najgorsze jest to,że jestem w tym sama, nikt nie chce mnie słuchać. Nie ufam ludziom. Jeśli się otworzę, nagle wszystko inne się wydaje ważniejsze niż ja dla moich słuchaczy.I znowu zostaję sama, bez wiary na to, że ktoś mnie wyciągnie z tego wszechogarniającego toksycznego gówna.
 Nareszcie widzę różnicę pomiędzy sama a samotna. szkoda,że u mnie ta granica się niebezpiecznie zaciera..


I am done
smoking gun
We've lost it all
The love is gone...
Christina Aguilera - You lost me

czwartek, 24 listopada 2011

Noc Druga.

Dlaczego ludzie wciąż ograniczają się do własnych problemów? Dlaczego nie zastanowią się, czy przypadkiem osoba idąca obok nie ma kłopotów? Egoiści, wiecznie stwarzający wyimaginowane problemy , które często stają się bez wyjścia. Zamykają kolejne okna optymizmu, by zostać w pokoju bez możliwości wyjścia. W pewnym sensie jest to smutne. Taki człowiek bez możliwości rozwoju zanika. Jego osobowość staje tak szara jak więzienie, które sam stworzył.
 Wciąż udaję, że jestem szczęśliwa, zadowolona, z lekkim ADHD, ale niestety tak nie jest. Utraciłam zdolność do otwierania wszelkich okien.

Jedyne co mogę zrobić, to tylko spojrzeć się w bladą tarczę Księżyca i pomarzyć, że kiedyś to ja będę              ...szczęśliwa...

"Mów tylko wtedy, gdy twoje słowa mogą coś zmienić. W innych sytuacjach szkoda słów.Po co mają się zużywać?" - Dora Hamissson

Nasze działanie kształtuje nas lub niszczy.
Jesteśmy dziećmi naszych własnych uczynków."
- Victor Hugo


Some days I feel broke inside but I won't admit 
Sometimes I just wanna hide 'cause it's you I miss 
And it's so hard to say goodbye 
When it comes to these rules 

Would you tell me I was wrong? 
Would you help me understand? 
Are you looking down upon me? 
Are you proud of who I am? 

- Christina Aguilera - Hurt

poniedziałek, 21 listopada 2011

Noc Pierwsza.

 Piszę, bo muszę się choć na chwilę oderwać od rzeczywistości, która jest dość bolesna. Ciągle niezorganizowana, wiecznie spóźniona, płacząca po kątach. Cała ja. Choć nie ! Inni widzą mnie inaczej - pilna uczennica, dusza towarzystwa, zwykła, porąbana nastolatka. Którą wolę? A która jest udawana? Która znajdzie szczęście ? Odpowiedzi nie są oczywiste, gdy chodzi tu o Siebie. Bo to własnie ta niezorganizowana jest szczęśliwa będąc pomiędzy snem a jawą. Ludzie Ci nie pomogą bez zapłaty. Obmówią przy pierwszej lepszej okazji. Przeżują i wyplują, pozostawiając zdeformowany worek bez uczuć. Lepiej im nie ufać... są niebezpieczni.
Ale to dzięki nim moje wspomnienia są takie fantastyczne! Śmiech, wspólne towarzystwo, przyjaźń, miłość. 
Którą z nich wybrać?!